Dowcipy

ODPOWIEDZ
koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 7:10 pm

Doktorant, doktor i profesor złapali złotą rybkę, która
obiecała
spełnić po jednym ich życzeniu w zamian za wolność.
Doktorant:
- Chcę być na Bahama i jeździć superszybką łodzią z fantastyczną dziewczyną
bez stanika.
Puff! Zniknął.
Doktor:
- Chcę być na Hawajach otoczony tancerkami hula.
Puff! Zniknął.
Profesor:
- Ci dwaj mają być w laboratorium po lunchu...
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 8:29 pm

Nie wiem, czy to akurat do tego tematu, ale po lekturze efekt będzie ten sam :)

> >> >> Podobno jest to ....autentyczna historia z jednego z obozów
> >> >>wspinaczkowych, w których uczestniczył koleś:
> >> >>> Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w
> >> >>rejon Morskiego Oka.
> >> >>> Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy
> >> >>przygotowani na wyprawę pod każdym względem)
> >> >>> zaproponował, żebyśm sobie strzelili po jednym - "żeby nam się
> >> >>ściana trochę² położyła - będzie się lepiej wchodzić".
> >> >>> Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęli kłaść ściany"
> >> >>dosyć intensywnie,
> >> >>> z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło
> >> >>się na kompletnym uboju.
> >> >>> Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje
> >> >>wśród nich prowodyra libacji - instruktora...
> >> >>> I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
> >> >>> - "Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś
> >> >>facet na środku drogi idzie na czworaka,
> >> >>> wbija haki w asfalt i asekuruje się liną"
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 8:38 pm

- Halo czy to reanimacja?
- Tak.
- Czy Nowak jeszcze zyje?
- Jeszcze nie.
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 8:43 pm

> W pewnej podlubelskiej, zabitej dechami wsi mieszkał chłopak o imieniu
> Józek, który w okolicy był traktowany jako wielki znawca kobiet i taki
> swoisty "arbiter elegantiarum" w sprawach seksu. Kiedyś na zabawie w
> remizie do Józka popijającego sobie spokojnie mózgojeba podchodzi
> kolega z sąsiedniej wsi i pyta :
> - Józuś, widziś tamtą dziewczynę? Jak myślisz czy ona bierze do gęby?
> Józek wstał zza stołu, poszedł w kierunku wskazanego dziewczęcia,
> obejrzał ją z każdej strony, wrócił i odpowiada:
> - Bierze.
> - Józuś, ty to jesteś ekspert - ale powiedz mi po czym ty to poznałeś?
> - Proste - gębę ma, znaczy bierze.
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 8:51 pm

Na poboczu autostrady superhiperblondyna w superhipermini wypina swoją
superhiperpupę wymieniając koło w swoim superhipersamochodzie.
Zatrzymuje się policjant i najdelikatniej jak umie zwraca uwagę:
- Rozumiem, że jest Pani zdenerwowana, ale stoi Pani niebezpiecznie
wyeksponowana na poboczu, a ja coś nie widzę trójkąta.
- No.. bo.. ja.. mam wydepilowany .

- zarumieniło sie dziewczę
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 8:59 pm

Ranek po nocy poślubnej.

Wśród "rozmemłanej" pościeli siedzi też "rozmemłana", ogromnych rozmiarów, zdrowej wiejskiej urody, dziewucha o ku**wskim wyrazie twarzy. Przy łóżku klęczy suchy, drobniutki, blady facecik i podnosząc coraz to>w> innym miejscu kołdrę, dokładnie przygląda się każdemu fragmentowi> prześcieradła.
- Co szukasz ty idioto?
- pyta "panna młoda" wypuszczając w kierunku jego twarzy kłąb papierosowego dymu.
- Krwi - odpowiada cieniutko facecik
- Mamusia mówiła, że po nocy poślubnej powinny zostać na prześcieradle ślady krwi.
- Powiedz mamusi - odpowiada znowu dmuchając mu dymem w twarz żoneczka
- ¯e mam anemię.
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 9:00 pm

Przychodzi facet do adwokata:
>>
>> - Pamięta pan mecenasie ile milionów dolarów dostał koleś, który wytoczył
>> sprawę Marlboro za to, że zachorował na raka?
>> - Nooo... sporo... kilkadziesiąt.
>> - A ile dostał gościu, który oskarżył McDonaldsa, że po hamburgerach
>> roztył się jak świnia?
>> - Noooo... kilkanaście.
>> - Ja też chciałem wytoczyć sprawę...
>> - Komu?
>> - Polmosowi Lublin. Za te wszystkie brzydkie baby, które wyru*** po
>> ¯ołądkowej Gorzkiej...
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 9:13 pm

Czy moge prosic o reke Panskiej córki?
- A co, nie masz swojej - zazartowal ojciec
- Mam, ale juz zmeczona - zazartowal chlopak
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » sob lis 17, 2007 9:14 pm

Mlody chlopak pierze dzinsy i mruczy :
> - Nikomu nie mozna ufac, nikomu ....
> Na moment przerywa pranie :
> - Nawet sobie - kontynuuje wsciekly -
Przeciez [cenzura] tylko pierdnac chcialem...
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

G
Posty: 492
Rejestracja: ndz lip 16, 2006 2:21 pm

Post autor: G » ndz lis 18, 2007 3:14 pm

Tomku czy to ozancza ze od 19:59 do 22:14 siedziales i czytales dowcipy co jaks czas wklejajac lesze na forum ?? :faja:
bo przeciez muusi byc swie¿a..

koloman
Posty: 65
Rejestracja: ndz maja 14, 2006 1:12 pm

Post autor: koloman » ndz lis 18, 2007 4:50 pm

Nie Jakubie, ja je wszystkie w tym czasie wymysliłem :sm_wink:
By³a to idealna muzyka do gotowania makaronu...

Staszek
Posty: 369
Rejestracja: pt maja 12, 2006 9:22 am

Post autor: Staszek » pt lis 23, 2007 5:45 pm

To ja też wymyślę kilka starych ;)
Panie doktorze, mam kłopoty z zasnieciem.
- Prosze brac te czopki, bardzo szybko dzialaja.
Przy nastepnej wizycie pacjent prosi:
- A moglbym dostac cos slabszego? Bo jak sie budze, to mam jeszcze palec w d*pie...


Deszcz meteorytów. Obserwują zięć i teściowa. Zięć pomyślał życzenie. Teściowa nie zdążyła...


Marian i Stefan stoją w kolejsce w spożywszym i zastanawiają sie co kupić:
M:A może wziąsci dwie.
S:A po co dwie? Dwóch nie wypijemy.
M:No ale wiesz jak coś.. Jakby sie rozlała albo roztukła
S:ehh czemu miała by sie rozutc.
M:No ale weź dwie na moja odpowiedzialności!
S:No doba niech Ci bedzie.
Sprzedawczyni: Co podać?
S:Dwie oranżady i skrzynke wódki.


Umiera stary Gruzin. Przy łożu śmierci siedzi jego wnuk. Umierający mówi:
- Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm... Kiedy umarł Stalin, umarł stalinizm...
- Dziadku Onanie, nie umieraj!


Jakie trzy rzeczy powinien zrobić w życiu każdy Chińczyk?
Długopis, magnetofon i dżinsy.



- Co robi kobieta po stosunku?
- Przeszkadza.


W amerykańskim uniwersytecie stypendyści z Niemiec, Anglii i Polski dostali roczną pracę zaliczeniową. Po roku wzywa ich promotor.
- Trzy tomy dokumentów, sześćset stron ankiet – mówi Niemiec.
- Sześć skryptów z teorią, dwanaście tomów dokumentacji z ćwiczeń – Anglik.
Polak nic nie ma.
- Co jest? – pyta promotor.
- Głowa mnie wczoraj bolała...


Kobieta z rana dzwoni do swojego szefa i mówi mu, że nie przyjdzie do pracy, bo jest chora.
- A co pani jest ? - pyta szef.
- Mam jaskrę analną.
- ¯e co?! Czym to się objawia?!
- Po prostu nie widzę dziś możliwości przytoczenia swojej d*py do pracy...


Leci samolot. Nagle jakas awaria, kupa dymu, ogień, ludzie panikują.
Jeden z pasażerów podbiega do kapitana i pyta:
- Co z kobietami?
- Pierd***ć kobiety!
- A zdążymy?...

Pewien facet przeczytał książkę o asertywnosci i postanowił ja
wypróbować na zonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do
domu, tylko poszedł z kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi,
zona mu otwiera a on:
- Słuchaj, skończyło sie babci sr*nie! JA jestem w tym domu panem!
JA mówię, a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi
mnie skąd je weźmiesz, potem sie zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi
wody do wanny. No, i nie musze chyba mówić, kto mnie po kąpieli
ubierze i uczesze? No!?? Kto !??
- Zakład pogrzebowy sku**ysynu !


Stary ¯yd dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
- Do pięciu wyrazów za darmo.
- Nooo... to niech będzie: Zmarła Zelda Goldman.
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To niech będzie - Zmarła Zelda Goldman, sprzedam Opla
Zach³ysnê siê sam. Uwierzcie...

Breneka
Posty: 471
Rejestracja: śr maja 10, 2006 1:32 pm

Post autor: Breneka » śr lis 28, 2007 6:36 pm

Rok 2008. do żołnierza pilnującego wejscia do kancelarii premiera podchodzi staruszek i prosi:
- Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim...
- Prosze pana - tłumaczy wojak. - jarosław kaczynski nie jest juz premierem.
- No tak. dziekuję - mówi staruszek i odchodzi. nastepnego dnia sytuacja sie powtarza
- Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym sie widziec z premierem kaczyńskim...
- Prosze pana. pytał pan juz wczoraj. a ja panu odpowiedziałem ze pan Kaczynski nie jest juz premierem...
Staruszek znów dziekuje i odchodzi. i tak przez kilka dni. W koncu po kolejnym pytaniu zołnierz nie wytrzymuje:
- Przychodzi pan tu od tygodnia i za kazdym razem tłumacze panu ze pan jarosław kaczynski nie jest juz premierem.
- Wiem panie oficerze - usmiecha sie staruszek - ale ja tego poprostu uwielbiam słuchać.
Zołnierz salutuje, usmiecha się i mówi:
- Zatem do zobaczenia jutro!
---===+++ Wallter Breneka +++===---

POMAGANIE przez KLIKANIE

Staszek
Posty: 369
Rejestracja: pt maja 12, 2006 9:22 am

Post autor: Staszek » ndz gru 09, 2007 5:45 pm

Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy.
Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze Współczującą miną.
-I co?! Co z nią, panie doktorze.
-Cóż...¯yje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
- Tak, tak... - kiwa głową mąż.
- Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...Koszt sanatorium - 10 tysięcy...
- Boże...
- Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki..
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych.
- Jezuu...
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- ¯artowałem! Nie żyje.
Zach³ysnê siê sam. Uwierzcie...

Staszek
Posty: 369
Rejestracja: pt maja 12, 2006 9:22 am

Post autor: Staszek » pt gru 28, 2007 4:01 pm

LEKCJA PIERWSZA.
Mąż idzie pod prysznic, spod którego chwilę wcześniej wyszła żona.

Nagle dzwoni dzwonek od drzwi. Po kilku sekundach sprzeczki o to,

kto powinien otworzyć, żona poddaje się, ciaśniej zawija ręcznik i

biegnie po schodach na dół. Kiedy otwiera drzwi, widzi, że to sąsiad

z naprzeciwka. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, sąsiad składa jej

propozycje: da jej 1000zł, jeśli odwinie ręcznik i rzuci go na

podłogę. ¯ona po chwilowym namyśle zgadza się, pozbywa się ręcznika

i staje przed sąsiadem kompletnie naga. Sąsiad po kilku sekundach

daje jej pieniądze i odchodzi bez słowa. Zdziwiona, ale uradowana

zarobkiem, owija się ręcznikiem, wraca do łazienki, żeby dokończyć

suszenie włosów. Mąż pyta:

-- Kto to był?

-- Sąsiad.

-- A oddał może w końcu mojego tysiaka?


Morał: Jeśli będziesz dzielił się ze swoimi akcjonariuszami ważnymi

informacjami na temat kredytów, wierzytelności i ryzyka, możesz

zapobiec zbędnym wydatkom.



LEKCJA DRUGA.
Jedzie ksiądz samochodem, nagle zauważył na poboczu zakonnicę.

Zatrzymał i zaproponował, że ją podwiezie. Zakonnica zgodziła się.

Kiedy wsiadła, założyła nogę na nogę, co spowodowało odchylenie się

poły sukni, pod którą ksiądz zobaczył wspaniałą nóżkę. Niestety,

ponieważ co chwila zerkał, prawie doprowadził do wypadku. Kiedy

odzyskał panowanie nad samochodem, postanowił spróbować szczęścia --

położył dłoń na kolanie zakonnicy. Ta spojrzała na niego i zapytała:

-- Ojcze, czy pamiętasz psalm 42?

Ksiądz zawstydził się, ale zabrał rękę i przeprosił. Jednak mimo

wszystko ciągle zerkał. Po chwili, pod pretekstem zmiany biegu, znów

jego dłoń spoczęła na jej kolanie. Zakonnica znów zapytała:

-- Ojcze, czy pamiętasz psalm 42?

Ksiądz ponownie przeprosił -- "przepraszam siostro, ciało jest

słabe" i zabrał rękę. Kiedy dojechali na miejsce, ksiądz szybko

pobiegł do swojego pokoju, otworzył Biblię i poszukał psalmu 42. Po

chwili znalazł i jego wzrok padł na słowa:

"Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie

Ciebie, Boże! "

Morał: Bądź dobrze poinformowany w dziedzinach dotyczących swojej

pracy, bo inaczej możesz przegapić niezła okazję.


LEKCJA TRZECIA.

Przeważnie pracownicy najniższego szczebla grają w piłkę nożną.

Menadżerzy średniego szczebla wolą tenis, samo szefostwo zaś gra

tylko w golfa .



Morał: W miarę jak wspinasz się po korporacyjnej drabinie, twoje

kulki się zmniejszają. Pamiętaj o tym!


LEKCJA CZWARTA.
Sprzedawca, zaopatrzeniowiec i ich szef znaleźli starą lampę oliwna..

Jak zwykle przy takim znalezisku, okazało się, że jest w niej dźin,

który obiecał spełnić im po jednym życzeniu.

Pierwszy wyrwał sie sprzedawca:

-- Chciałbym być na Wyspach Bahama, pływać ścigaczami, bez trosk,

bez problemów o nic.

Puf -- znikł. Następny był zaopatrzeniowiec:

-- Chcę być na Hawajach, leżeć na leżaku, być masowanym przez moją

osobistą masażystkę, z nieskończonym zapasem pinacolady pod ręką.

Puf -- znikł. Przyszła kolej na życzenie szefa.

-- A ja chcę, żeby ta dwójka była w biurze za pół godziny.


Morał: Zawsze czekaj, zanim szef nie powie swojego życzenia.
Facet budzi się w południe na potwornym kacu.
Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści:
"Kochanie, wypoczywaj. Jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń, a
zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochająca żona".
Facet pyta syna:
- Co się wczoraj stało? Nic nie pamiętam. Czyżbym wrócił w nocy z kwiatami albo pierścionkiem?
Syn na to:
- Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany,
awanturowałeś się, a gdy matka chciała Cię rozebrać i ściągała
Ci spodnie, powiedziałeś: "Spierd**aj dz**ko, jestem żonaty!".
Pakt z diabłem....
U pewnego pisarza pojawił się diabeł:
- Jesteś beztalenciem. Nigdy nie napiszesz niczego, co będzie poczytne. Ale mogę zaoferować ci swoją pomoc. Będziesz pisał pięć bestselerów rocznie przez najbliższe pięć lat. Każdy z nich sprzeda się w milionowym nakładzie. Staniesz się sławny i bogaty. Ale za to umrą wszyscy członkowie twojej rodziny. Zastanów się...
Pisarz zaczął rozmyślać:
- Hmmm... pięć bestsererów rocznie... umrą wszyscy z rodziny... Jeszcze raz... pięć rocznie przez pięć lat to razem dwadzieścia pięć poczytnych książek... ale rodzina... wszyscy umrą... Nie rozumiem gdzie tu haczyk?
Studencki wieczór w mieszkaniu jednego z nich. Muzyka łomocze na cały regulator. Ktoś wrzeszczy - próbując udawać Michała Wiśniewskiego, ktoś tam znów woła o wódkę. Nagle dzwonek do drzwi.
Gospodarz:
- Kto tam?
- Policja!
- A myśmy policji nie wzywali.
- Sąsiedzi wezwali!
- To idźcie do sąsiadów!!
Zach³ysnê siê sam. Uwierzcie...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość